hm - oszczędność rzędu 10 zł / litr? Podziękuje - silnik kosztuje od 4 do 5 tyś. (tyle sobie jakby co za kymco wołają - niestety prawdą jest, że taniej jest kupić następny moto, a stary mieć na części, niż dokupować takowe osobno), a chinczka za 1500 w zamian kymco mi się nie chce wsadzać.
Co do tej ilości obrotów - hm, to zależy Piotrze - nie zapominaj że niektórzy mogą mieć obroty 8 czy 9 tyś ;) (stuningowany z odblokowanym CDI) , a przy robieniu w 1 ciągu na takowych 20 do 50 km wole jednak nie oszczędzać.
Zresztą ja wolę wymienić za często olej, niż pozornie oszczędzić i wylewać zasyfiały... no ale jak ktoś woli oszczędzić 10 zł, to jego sprawa.
Ja już swego czasu miałem przykre doświadczenia z simsonem, czy innymi - wiadomo za komuny jak się miało 13 lat, nie miało się za bardzo pieniędzy, zresztą i możliwości "wlewania czegoś porządnego" ograniczały się do tego co było w CPN - a więc byle jakie oleje, jak i ogólnie byle jakie części - silnik zarżnięty miałem po 8tyś, właśnie poprzez pozorną oszczędność.
2gi simsonek był już jeżdżony na "elf" oraz "Shell", przeznaczonych do moto 2t, przy takim samym stylu jeżdżenia - ten mimo tej samej konstrukcji przecież, wyjeździł sporo km.
Tak więc osobiście po prostu nie wierzę w ten brak różnicy "co się leje", a także w fakt, że (jako niektórzy twierdzą na rożnych forach) "wymiana oleju nie jest potrzebna, wystarczy dolewanie" (ostatnio tak stwierdził były dyrektor jakiegoś koncernu naftowego, co wywołało dosyć sporawą dyskusje zwolenników i przeciwników tej teorii).
Podsumowując - może i na takie doświadczenia bym sobie i pozwolił przy moto z biedronki za 2 tyś, ale nie na moto, który po prostu ma mi służyć niezawodnie i codziennie, robiąc od 50 do 100 km dziennie (a nawet kilka razy w miesiącu do 200 dziennie).