Skuter ma przejechane 13500km, zaczął się dławić przy 13350km gdzieś tak. Wyczyściłem filtr, świecę, ale dalej mu się to zdarza. Np. Jadę sobie te 55km/h zwalniam na "policjanta" i próbuję przyspieszyć to zwiększa obroty i nagle zmniejsza i nawet przy manetce na max tylko go lekko szarpie ale ciągle zwalnia. Jest też taki myk, że jak rozpędzę się do 53km/h na manetce max, to puszczają obroty i przy 50km/h włączają się, czasem się włączą przy 52km/h i wtedy już rozpędza się do 57km/h i tyle jedzie bez puszczenia obrotów.
Czyżby gaźnik?

